Droga Dżoano,
Widzę, że wchodzimy na poważne, a nawet bardzo poważne tematy. Ale to dobrze, bo w życiu musi być na to miejsce. Naprawdę zainteresowało i poruszyło mnie to co napisałaś. W dodatku podziwiam Cię, że w tak szczery sposób potrafiłaś napisać o swoim problemie.
Jest listopad - czas bardzo refleksyjny. Obchodzimy Wszystkich Świętych, zaduszki, Dzień Niepodległości. Osobiście nie przepadam za pierwszym z tych świąt, bo dla mnie to za dużo ludzi, za szybko i w ogóle za dużo wszystkiego. Ale kolejny dzień jest zupełnie inny. Na spokojnie można odwiedzić groby bliskich, zatrzymać się, wspomnieć... Chciałam Ci napisać, w nawiązaniu do zaduszek, gdzie wczoraj byłam razem z Małżonem. Otóż mieliśmy zaszczyt wysłuchać koncertu poetycko - muzycznego pt. "Za duszki, za duszeńki, za dusze". Występ zorganizowany m.in. przez naszego ulubionego nauczyciela ze szkoły podstawowej, który zresztą zadeklamował swoje dwa wiersze :) Zespół występował w kameralnej sali przy blasku świec, na tle pięknej dekoracji.
Gitara, flet, wokal męski i kobiecy. Powiem Ci, że odpłynęłam. Dawno nie słyszałam tak ciepłych i delikatnych głosów... Naprawdę to było coś tak innego od tego co słyszy się obecnie w radio i widzi w telewizji. Świetne interpretacje autorskich wierszy oraz piosenki śpiewane prawie szeptem pozwalały na wsłuchanie się w tekst (co nie zawsze jest możliwe przy współczesnym wydzieraniu się "piosenkarek i piosenkarzy"). Było refleksyjnie, lecz nie smutno. Szkoda, że nie mogłaś tego posłuchać...
Miałam napisać jeszcze o obchodach Święta Niepodległości w naszym kościele, ale nie będę psuła tego idyllicznego nastroju z wczorajszego koncertu. W związku ze zmianami jakie nastąpiły w naszym kraju, napiszę tylko jedno: Boże miej nas w swojej opiece!
Pozdrawiam
Ananas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz