Cześć Ananasie,
Piszę do Ciebie ten list z odległego, zachodniego kraju, z
Hiszpanii. Przepraszam Cię za spore opóźnienie. Wiesz, to przez zmianę klimatu
;). Po za tym, ostatnio pracuję 8 godzin dziennie, do tego jeszcze 2 godziny
marnuję w pociągach i jak wracam do domu, to tylko jem kolację, biorę prysznic
i prawie od razu idę spać.
Taka rutyna. Na szczęście mam wolne weekendy, które staram
się wykorzystywać jak najlepiej. Pozwól,
że opiszę Ci moje wrażenia z ostatniej wycieczki do Granady. Wyobraź sobie
autostradę. Powoli opuszczasz cywilizację. Oddalasz się od rozświetlonego
Madrytu i wraz z odległością na niebie pojawia się coraz więcej gwiazd. Potem
widzisz góry. Najpierw niskie z drzewami oliwnymi, potem te wyższe, bardziej
skaliste, a na końcu Sierra Nevada - wierzchołki pokryte śniegiem.
Przejeżdżasz przez trzy długie tunele rzeźbione w skałach,
za którymi pojawia się miasto. Najpierw zwykła dzielnica robotnicza z
blokowiskami, potem nowe miasto z pięciopiętrowymi barokowymi kamienicami i główną
arterią miasta - Gran Vía, bardzo podobną do tej z Madrytu, a na końcu widzisz stare
dzielnice pełne niskich, białych budynków. Jasne domki „wspinają” się od doliny
rzeki Genii na dwa wzniesienia . Na szczycie pierwszego zbudowano Alhambrę, a
drugi wieńczy mały kościół. Ulice bywają tak ciasne, że jak przejeżdżają
samochody to musisz przytulić się do ściany, żeby nie zostać potrąconym.
Miejscowi mają już taki nawyk. Jak tylko słyszą w oddali samochód,
automatycznie ustawiają się rzędem, plecami do muru.
Historia miasta jest związana z arabskim panowaniem na
Półwyspie Iberyjskim . Była to ostatnia twierdza arabska, jaka poddała się
naporowi Chrześcijan w 1492 roku. Najsłynniejszy zabytek Granady – zespół
pałacowy Alhambra został zbudowany w XIII wieku przez mauretańskich kalifów.
Już dawno nic mnie tak nie urzekło! Jak pewnie pamiętasz z lekcji historii,
muzułmanie ze względów religijnych nie mogą przedstawiać w sztuce i
architekturze postaci ludzkich. Zakaz ten sprowokował gwałtowny rozwój orientalnej, misternej sztuki dekoracyjnej.
Przykłady znajdziesz na dołączonych zdjęciach. Na pewno kojarzysz też
charakterystyczne drzwi i okna w kształcie dziurki od klucza oraz lampy
Alladyna. Widziałam to wszystko! Niestety nie mogłam sprawdzić, czy w środku lampy
mieszka Dżin. Pocieranie było zabronione.
Granada leży w Andaluzji, czyli w regionie flamenco.
Chcieliśmy zobaczyć pokaz tego tańca, i śpiewu ale niestety zapomnieliśmy
zarezerwować bilety. Może i dobrze, bo przepłacilibyśmy. Wejściówki były dość
drogie, a podobne przedstawienie mogliśmy zobaczyć za darmo na ulicy w
wykonaniu Cyganów i drugi raz w restauracji, podczas obiadu.
Ej, jeśli myślałaś, że hipisi to już przeżytek lub
przeszłość, to musisz tam zajrzeć. Toż to prawdziwy zalew dzieci kwiatów! Możesz nawet wyposażyć się w specjalne
ubrania i dodatki. Pełno tego na ulicach. Znałyśmy osobę, która z pewnością
poczułaby się tu swojsko i szczęśliwie. Szkoda, że nie może już odwiedzić
Granady.
Peace and love dla Ciebie i Doroty!
Dzoana















