Najdroższa Dżoano!
Wybacz tę długachną przerwę. Nie chcę usprawiedliwiać się dzieckiem, świętami i obowiązkami domowymi, ale to zrobię ;) Przepraszam jeszcze raz z całego serca!
Zazdroszczę pobytu w Hiszpanii i tych pięknych widoków. Może nam też się kiedyś uda tam wybrać.
Długo zastanawiałam się o czym Ci napisać, bo dzieję się naprawdę dużo, zwłaszcza w sferze polityczno - społecznej. Stwierdziłam jednak, że ten temat sobie odpuszczę i na fali postanowień noworocznych napiszę o moich, głównie o jednym najważniejszym dla mnie.
Jak znaczna większość osób z nadchodzącym Nowym Rokiem postanowiłam sobie kilka rzeczy. Obowiązkowo my number one to, że wezmę się za siebie i zacznę ćwiczyć. Ćwiczyłam jeden dzień :D No trudno nie udało się... Kolejne postanowienie - nie jem słodyczy. Kurde, tak szczerze to jem jeszcze więcej. Kolejna klapa. Postanowiłam sobie jeszcze, że odświeżę swoją garderobę i wiesz co? Udało się! Zaszalałam na zakupach i postanowienie spełnione :D Ale najważniejsze przede mną. W tym roku muszę zmienić pracę. To jest mój priorytet. Naprawdę kochałam swoją dotychczasową robotę, ale po zmianach jakie w niej zaszły nie widzę w niej dla siebie miejsca. Niestety... Mam jednak nadzieję, że wszystko się jakoś poukłada. Determinacji mi nie brakuje :)
Cieszę się, że udało mi się podtrzymać tradycję i nie wytrwać w moich corocznych dwóch postanowieniach :) Trzymaj jednak kciuki za to najważniejsze.
Kochana, może zdradzisz jakie są Twoje postanowienia noworoczne?
Pozdrawiam i całuję
Ananas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz