Siema,
Pewnie, że mnie zainteresowałaś tematem! Obejrzałam cały,
składający się z ponad 100 zdjęć reportaż z ludowego wesela, na którym byłaś.
Co za sielanka i co za pogoda! Od razu mi się skojarzyło z „Panem Tadeuszem”. Ale
Ciebie nie mogłam jakoś znaleźć.
Miałam taki pomysł, żeby w odpowiedzi napisać Ci o hiszpańskim
folku z Andaluzji, który jest bardzo ciekawy i kolorowy, a którego posmakowałam
przy okazji święta maryjnego nazywanego Rocio. W Hiszpanii, tak jak w Polsce bardzo
żywy jest kult Maryi, pielęgnuje się także tradycje organizowania ulicznych
procesji za figurą. Różnica polega na tym, że Andaluzyjczycy podczas procesji
bawią się, a Polacy raczej starają się być poważni. I tak w drodze za figurą
można napić się piwa i potańczyć, Maryi śpiewa się, że jest niesamowicie piękna,
a kobiety prezentują swoje walory w długich, obcisłych, sukniach z falbanami
typu rybka. Czasami ciężko było wyobrazić sobie, jak to jest możliwe, że ta
Pani z taką figurą przecisnęła się przez tak wąską kreację! Na dole wklejam Ci
zdjęcie średniej jakości. Zobacz sobie te kiecki.
Dość jednak o Rocio. To co teraz najbardziej mnie zajmuje to
PRACA. Wpadłam. Jestem w Call Center, choć latami bałam się tego jak ognia. Ale
cóż. O naszej generacji mówi się, że
każdy albo kiedyś pracował na słuchawce, albo robi to teraz, albo wkrótce
będzie. Teraz moja kolej. Robota jest bardzo niewdzięczna, w praktyce polega na
tym, że program dzwoniący non stop wybiera tobie numery a ty – pracownik co
mniej więcej 10 sekund przedstawiasz siebie, swoją firmę i czytasz tekst.
Oczywiście z ogromnym entuzjazmem i nadzieją w głosie. Potem następuje cisza.
Rozmówca w najlepszym wypadku mówi, że jest niezainteresowany ty mu dziękujesz,
klikasz myszką i jedziesz dalej.
Mój kumpel z pracy – słuchawkowy weteran radzi: „To tylko
praca” i „Kup se tymianek i podbiał na gardło, przyda Ci się”. Co do gardła,
pod koniec zmiany - i to jest dobra strona- mam już tą seksowną chrypę, o
której zawsze marzyłam. Jutro lek przyda
mi się na pewno, bo całkiem przypadkiem zapisałam się na 7 godzin roboty od
rana! Nie wiem jak to przeżyję! Co do
pierwszej rady, staram się trzymać dystans, tylko czasem ciężko jest, jak ktoś
Cię zwymyśla, że złodzieje, oszuści, bezwstydnicy dzwoniący po nocach, a w
ogóle to co robisz to „takie pierdolenie”. Albo wyśmieje, że czytasz, albo jak jakaś bardzo miła Pani odmówi, nie
zdąży odłożyć słuchawki i wypala do męża „Kurwa! Dziady”.
Są też dobre momenty i kulturalni rozmówcy, to naturalne.
Każda zakończona sukcesem rozmowa uskrzydla mnie. Na przykład wczoraj wieczorem
taki miły pan powiedział że zgodzi się na wysłuchanie mnie do końca i odpowie
na wszystkie moje pytania tylko dlatego, że szanuje moją pracę. Oj jak mi się dobrze zrobiło! Nawet sobie nie
wyobrażasz.
Kończę już. Idę relaksować się przed pracą i z
niecierpliwością wyczekuję na twoją odpowiedź.
Twoja na zawsze
Dzoana

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz